Dziedzictwo „Wielkiej Czwórki”– ponadczasowe piękno w ceramicznych miniaturach

Dziedzictwo „Wielkiej Czwórki”– ponadczasowe piękno w ceramicznych miniaturach

Dodano: 
Figurka leżącej kotki, projekt Mieczysława Naruszewicza z 1958 roku, Ćmielów
Figurka leżącej kotki, projekt Mieczysława Naruszewicza z 1958 roku, Ćmielów Źródło: DESA Unicum
Ceramiczne figurki z epoki Polski Ludowej, stworzone przez legendarną „wielką czwórkę” Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, to znacznie więcej niż nostalgiczne pamiątki. Dziś dzięki ogromnemu wzrostowi zainteresowania kolekcjonerów i uznaniu muzeów miniaturowe dzieła sztuki stają się symbolem nie tylko epoki, ale i kanonu polskiej sztuki użytkowej.

Wystawy, takie jak ta w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, udowadniają, że to, co powstawało przed laty, w cieniu historycznych i politycznych zawirowań – dziś okazuje się klasykiem designu.

Sztuka za żelazną kurtyną

Historia „wielkiej czwórki” ceramików rozpoczęła się w połowie lat 50., gdy Polska próbowała odnaleźć swoją drogę między socrealizmem a zachodnimi trendami w designie. W 1956 roku, tuż po odwilży październikowej, czworo wizjonerów – Henryk Jędrasiak, Lubomir Tomaszewski, Hanna Orthwein i Mieczysław Naruszewicz – otrzymało zadanie zrewolucjonizowania polskiej ceramiki.

Polska przełomu lat 50. i 60. głodna była nowoczesności, ale ograniczona ideologicznymi ramami. Figurki zwierząt okazały się idealnym kompromisem – „Jak”, „Czajka” czy „Ryba płaszczka” były wystarczająco „neutralne” politycznie, by nie drażnić cenzury, a jednocześnie pozwalały na eksperymentowanie z formą i kolorem w sposób, który byłby niemożliwy w innych dziedzinach sztuki. Przez dziewięć lat, od 1956 do 1965 r., powstało kilkadziesiąt modeli ceramicznych zwierząt. Każda figurka była małym manifestem przeciwko poszarzałej PRL–owskiej rzeczywistości.

Fenomen ceramicznych figurek z okresu PRL-u dowodzi, że dobry design opiera się upływowi czasu i wpływom politycznym.

Estetyka minimalizmu przed minimalizmem

To, co dzisiaj nazywamy skandynawskim minimalizmem, „wielka czwórka” praktykowała już w latach 60. Ich ceramiczne rzeźby kameralne cechowała prostota, nie wymuszona, ale przemyślana – każda linia miała znaczenie, każdy kolor był elementem szerszej koncepcji. Figurki te wprowadzały do polskich domów nowoczesny design, który mógł konkurować z uznanymi wzorcami Zachodu.

Paradoksalnie, masowa produkcja nie oznaczała tutaj powtarzalności. Choć powstawały w setkach egzemplarzy, każda figurka zachowywała indywidualny charakter dzięki ręcznemu wykończeniu i subtelnym różnicom w dekoracji malarskiej. To połączenie przemysłowej dostępności z artystycznym rzemiosłem zapewniło ponadczasowość.

Powrót do łask

Dziś ceramiczne zwierzęta z PRL-u przeżywają renesans. Wystawa „Wielka czwór ka i inni. Ceramiczna rzeźba kameralna w PRL-u” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu (od października 2024 do lutego 2025 r.), prezentująca ponad 300 obiektów z kolekcji Tomasza Dziewic kiego i zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie i Wrocławiu, to tylko jeden z przejawów tej fascynacji. Kolekcjonerzy płacą coraz wyższe sumy na aukcjach, a międzynarodowa scena designu z ro snącym zainteresowaniem odkrywa polską ceramikę z okresu Polski Ludowej, tylko pozornie bezbarwnej.

Co sprawia, że te figurki są i dziś tak atrakcyjne wizualnie? Prawdopodobnie talent twórców do balansowania między artystyczną wyrazistością a funkcjonalną prostotą. W czasach wizualnego przebodźcowania ceramiczne zwierzęta „wielkiej czwórki” oferują kojącą czystość formy połączoną z subtelną ekspresją. Fenomen ceramicznych figurek PRL--u dowodzi, że dobry design opiera się upływowi czasu i wpływom politycznym.

Te miniaturowe arcydzieła udowadniają, że prawdziwa innowacja we wzornictwie nie wymaga rewolucyjnych technologii – czasem wystarczy świeże spojrzenie na tradycyjne rzemiosło i odwaga w eksperymentowaniu z formą.


Autorka: Magda Kosińska-Król


  • Partnerzy serwisu
  • Warsaw Fashion Week – WFW