PRL-owska rzeczywistość wymagała od naszych babć czy matek kreatywności w kwestii mody i sposobów wyrażania siebie. Dostępność materiałów oraz ubrań była mocno ograniczona. Tkaninę pozyskiwano z przeróbek męskiej marynarki, a nawet… koca. Z powodu polityki negującej zachodnie wpływy trudno było też zdobyć żurnale. Z pomocą dla poszukujących inspiracji Polek przychodziły gwiazdy ekranu – aktorki, które dyktowały modowe trendy za żelazną kurtyną.
Kobiety ze srebrnego ekranu tworzyły kontrast dla szarej codzienności „na kartki”. Nie stroniły od podkreślania urody za sprawą skupionego na wyrazistym spojrzeniu makijażu albo głębokiego dekoltu. W cenie była nieszablonowość i znak rozpoznawczy, pozwalający wy różnić daną artystkę na tle pozostałej plejady gwiazd. Niewyczerpane źródło inspiracji odpowiadało na potrzeby kobiet wymykających się ograniczającym ramom w swych pasjach oraz strefach komfortu.
Pierwsza dama polskiego kina Beata Tyszkiewicz jako Izabela Łęcka w filmowej adaptacji „Lalki” z 1968 roku.
Portret damy
Aktorki tamtych lat niejednokrotnie wnosiły ponadczasowy element do polskiej mody. Ale żeby cieszyć się mianem ikony stylu, gwiazda musiała reprezentować głębsze wartości: talent, bystry intelekt, poczucie humoru, różnorodne zdolności. Przykładem jest tytuł „autorytetu w sprawach mody, dobrego smaku i właściwego zachowania” dla Jolanty Umeckiej (Krystyny z „Noża w wodzie”). Pierwszą damą polskiego ekranu pozo staje Beata Tyszkiewicz. Choć według jej teorii „prawdziwa dama pali, pije i przeklina”, to aktorka nauczyła Polki nieśmiertelnej elegancji. Składały się na nią nie tylko zamiłowanie do klasycznych fasonów i naszyjników z pereł, ale przede wszystkim fascynująca osobowość, inteligencja oraz błyskotliwy dowcip, który wyróżnia nestorkę polskiego aktorstwa.
Hipnotyzujące kobiety fatalne
Przeciwwagę w postaci ekranowego wampa tworzyła Kalina Jędrusik, naczelna seksbomba PRL-u. Jej kokieteryjny głos w połączeniu z drapieżnym erotyzmem sprawiają, że artystkę do dziś spowija legenda, w której nie brakuje pogłosek o zażywaniu kąpieli w szampanie. Styl Kaliny był barwny jak jej osobowość, rozpalał wyobraźnię.
Pola Raksa porzuciła kino u szczytu sławy, aby zająć się projektowaniem mody. Mówiono, że jej twarz jest warta miliony.
Ponętnych aktorek nie brakowało. Wszechstronną Elżbietę Czyżewską nazywano „polską Marilyn Monroe”, Barbarę Brylską utożsamiano z bezpruderyjną Brigitte Bardot, a Ewę Krzyżewską porównywano z Sophią Loren. Grażyna Szapołowska łączyła uwodzicielskość z nie zależną naturą. Z kolei zmysłowe uczesanie Poli Raksy znanej z serialu „Czterej pancerni i pies” zafascynowało rodaczki, które kopiowały blond fryzurę z symetrycznym przedziałkiem i tapirem z tyłu. Prywatne zamiłowanie do mody z czasem skłoniło Polę do zostania projektantką.
Stylowi amanci
Powojenni aktorzy również wyznaczali trendy. Zbigniew Cybulski został okrzyknięty „polskim Jamesem Deanem” z powodu młodzieńczej rebelii symbolizowanej przez skórzaną kurtkę i tajemnicze okulary.
Z kolei słynący z komediowych popisów Adolf Dymsza w „Sprawie do załatwienia” wcielił się w aż dziewięć ról, w tym bikiniarza – przedstawiciela wielkomiejskiej subkultury z lat 50., sprzeciwiającej się komunistycznej władzy i zapatrzonej w nie skrępowane możliwości Zachodu. Bikiniarze tworzyli dość ekstrawaganckie stylizacje z feerią barw czy fikuśnymi krawatami. Fantazyjna kreacja „Dodka” to jeden z dowodów przenikania się realnych trendów z ekranowymi. Aktorki i amanci PRL-u tworzyli zatem okno na świat dla spragnionych innowacji rodaków.
Kalina Jędrusik, ówczesny obiekt westchnień, diwa estrady, teatru i kina, gwiazda Kabaretu Starszych Panów.

