Jerzy Antkowiak: sztuka życia – sztuka kreacji

Jerzy Antkowiak: sztuka życia – sztuka kreacji

Dodano: 
Jerzy Antkowiak
Jerzy Antkowiak Źródło: PAP
Zapamiętałam jego słynny czerwony szalik. To było szokujące! Inni tatusiowie, którzy przyprowadzali córki na zajęcia, ubrani byli standardowo w garniturki z Miejskiego Domu Handlowego. A tu nagle pojawia się niezwykła postać w czarnym płaszczu i niedbale zarzuconym na nim czerwonym szalu. Tego nie sposób było przeoczyć.

Jerzy Antkowiak, projektant Mody Polskiej i legenda polskiej mody, artysta i bon vivant, był jednym z nielicznych w PRL--u mężczyzn, który całkowicie świadomie kreował swój wizerunek. Był on spójny z trybem życia i pracą artystyczną, wykonywaną z nietuzinkowym talentem i wielką pasją. Styl, w jakim się nosił, był oryginalny i autentyczny – dlatego nie do podrobienia. Wspomnienia Katarzyny Butowtt, sławnej modelki Mody Polskiej, dotyczą właśnie tego szalika i innych strojów.

Sztuka życia

A wszystko zaczęło się niewinnie, w szacownej wielkopolskiej rodzinie mieszczańskiej. Mama Jurka, piękna i utalentowana modystka Zofia Antkowiakowa, od urodzenia ubierała synka w stylu małego księcia. Estetka i modnisia nie szczędziła sił ani środków, aby wygląd rodziny odpowiadał jej ambicjom. Ojciec Jerzego Florian, notariusz wolsztyński, wspierał ambicje żony. Wybuch II wojny światowej oznaczał katastrofę dla tej szczęśliwej rodziny. Ojciec został uwięziony w obozie koncentracyjnym, zaś Jerzy i matka wygnani z domu. Schronienie znaleźli w Mińsku Mazowieckim. Mieszkali tam do wybuchu powstania warszawskiego. Matka, która była w czasie powstania w stolicy, po jego upadku została wywieziona do obozu koncentracyjnego. Gdy została wyzwolona – wyemigrowała do Kanady. Jerzy z opiekunką wrócili do Wolsztyna, gdzie odnalazł ich ojciec!

Po maturze zaliczył prawdziwą wpadkę modową. Zapamiętał ją, gdyż wiązała się z egzaminami do Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. Tak wspomina stroje, które wraz z przyjacielem Zbyszkiem Horbowym, późniejszym wybitnym projektantem szkła i rektorem Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, przygotowali dla siebie na tę okazję: „Kupiliśmy gumowe płaszcze. Wyglądaliśmy – jak para palantów. Nam się wydawało, że my tacy modni, choć słowo ‹‹moda›› nie istniało wtedy w naszym słowniku”.

Wkrótce na skutek studiów plastycznych i dzięki poznaniu żony Danuty (Pani Dany) słowo „moda” zaczęło być bardzo ważne w słowniku młodego plastyka. Jerzy, zakochany w pięknej żonie, zaczął rysować dla niej stroje i podpowiadał w listach, w co mogłaby się ubrać, aby podkreślić swoją oryginalna urodę.

Sztuka kreacji

Charyzmatyczną Jadwigę Grabowską i Modę Polską poznał, kiedy przypadkiem znalazł się na pokazie mody. Nakłamał wówczas dyrektorce, że od dawna projektuje i prosi o szansę współpracy z nią. Tę dostał. W 1961 roku został oficjalnie zatrudniony w Modzie Polskiej jako projektant ze specjalizacją moda kobieca. Szybko wypracował charakterystyczną dla siebie, minimalistyczną linię, którą rysował ubrania. Wielokrotnie wyjeżdżał na pokazy mody do Paryża i wprowadzał poznane tam propozycje do Mody Polskiej: paryski szyk i modne kroje, dodatki, ko lory. Jest miłośnikiem twórczości Yves’a Saint Laurenta; projekty wielkiego Francuza wielokrotnie były natchnieniem dla Jerzego Antkowiaka. Dzięki temu zdecydowanie odmłodził szafę proponowaną przez Modę Polską. To było wręcz rewolucyjne. W latach 1979–1985 pełnił funkcję dyrektora ds. wzornictwa w Modzie Polskiej. Z firmy odszedł w dniu jej likwidacji w 1998 roku. Mimo zaawansowanego wieku wciąż rysuje, interesuje się modą, dużo wspomina. A jego opowieści można słuchać bez końca.


Autorka: Agnieszka Janas


  • Partnerzy serwisu
  • Warsaw Fashion Week – WFW